PolishEnglish
Home Doświadczenia Miejsca W pnączach New Delhi
09
kwi
2010
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

W pnączach metropolii

Paharganj, dzielnica globtroterów w Delhi
Paharganj, dzielnica globtroterów w Delhi

Załatwiam ostatnie formalności przed wyjazdem - wizy, aparat, nowy obiektyw, jak zwykle wszystko na styk. Dwa dni później ląduję w Delhi. Jest późna godzina, więc kolejnym ruchem może być już tylko wzięcie taksówki. Szukając łóżka ostatnią nadzieją okazuje się być przypadkowo poznany taksówkarz. Radż przygarnia nas do swojego mieszkania.

Poranne śniadanie to chleb z jajkiem i naleśniki, serwowane z mlecznym chai. Delhi jest genialnie fotogenicznym miastem, a każdy zakątek zdaje się być potencjalnym miejscem do odszukania ciekawego kadru.

Jeździmy rikszami od miejsca na miejsce płacąc 10 rupii za kurs. Znajdujemy nocleg na Paharganj. Badam możliwości spędzania czasu w stolicy Indii.

Widzę Indian Gate, wrota podobne do łuku triumfalnego w Paryżu. Skąd się bierze tu tyle turystów?

Przygotowania do święta Diwali
Przygotowania do święta Diwali

Delhi to wielki moloch, widać i biedę i bogactwo, jednak więcej tej biedy. Miejsca takie jak Howri Bazaar mogłyby stać się ostateczną ikoną harmideru. Handlarze trudnią się sprzedażą każdej rzeczy jaka mi przychodzi na myśl, a cała masa kupujących przemierza to miejsce bez ładu ni składu.

Uwagę przyciągają liczni ludzie plotący wieńce z kolorowych kwiatów. To tradycyjny element przygotowań do corocznego święta Diwali.

Spacerem dochodzimy pod budynki rządowe. To zadbana okolica z idealnie przystrzyżonymi, zielonymi trawnikami. Prawie wszystkie auta rządowe to dość oryginalnie wyglądające Ambassador, produkowane w Indiach przez Hindustan Motors. Widać, gdzie trafia kasa podatników.

Poznajemy taksówkarza, sympatycznego Sigha, który za bezcen obwozi nas swoim Ambasadorrem po mieście. Odwiedzamy świątynie różnych religii obecnych w Indiach. W holu głównym kościoła katolickiego znajduje się wizerunek naszego papieża.

Porządki po obchodach święta Diwali
Porządki po obchodach święta Diwali

Taksiarz nalega, abyśmy razem z nim udali się do dwóch sklepów z pamiątkami. To sklepy prowadzone przez jego znajomych. Mimo widocznej presji dokonania zakupu, udaje nam się zręcznie uniknąć tej konieczności.

Po ciężkim dniu wracamy na do naszego pokoju hotelowego. Jest niespotykanie gorąco i duszno. Jesteśmy do tego stopnia zmęczeni, że kładziemy się na niepościelonym łóżku i w mgnieniu oka odpływamy. Po kilku godzinach budzą nas huczne fajerwerki, a dodatkowe doznania zapewnia psychodeliczny wiatrak nad naszymi głowami, który z każdym obrotem dwukrotnie przecina linię światła. Leżę na plecach i ze zmęczenia nic nie robię. Wdycham wilgotne powietrze, słucham odgłosów z zewnątrz hotelu i zostaję niemal zahipnotyzowany przez kręcący się pod sufitem wiatrak.

Budynki rządowe w New Delhi
Budynki rządowe w New Delhi

Zadomowieni w stolicy

Kolejnym razem będąc w Delhi czuję się jak w domu. Jedziemy na Paharganj, aby odwiedzić znajomego z Golden Cafe. Załatwiamy pokój w hotelu Star Palace przy głównym deptaku i bierzemy rikszę na Ramila Grounds. To miejsce wygląda jakby właśnie skończyła się tu wojna, a tuż przed naszą wizytą przebiegło tędy tornado. To w gruncie rzeczy tylko niezagospodarowany plac. Dzieci grają w krykieta, pasą się krowy i kozy, a bezdomni żebrzą skacząc na jedynej nodze, jaką posiadają. Całej scenie przyglądają się opacznie wznoszące się na wysokości orły. Sceneria jak z filmu, na dodatek pełna ironii. Po drugiej stronie ulicy znajduje się Delhi Stock Exchange, delhijska giełda papierów wartościowych. Dwa światy i pełen nasycenia kontrast, który widzimy w XXI wieku.

Wpadłem na pomysł zwiedzenia Delhi Stock Exchange. Rozmowy z ochroną na temat zwiedzania trading floor (czyli sali transakcyjnej giełdy) nie przynoszą skutku. Okazuje się się, że sala transakcyjna jest w innej części miasta. Po silnych naciskach udaje mi się umówić na spotkanie z osobą z zarządu pod pretekstem uzyskania materiałów do pracy naukowej.

Grupka hinduskich dzieci
Grupka hinduskich dzieciaków

Nie ma problemu, spotkanie będzie, zapewnia pracownik ochrony. Jednak dopiero za pół godziny. Obchodzimy w międzyczasie gmach giełdy. Na podwórzu biegają kury, a tuż obok kilkunastu prawników z biurkami wystawionymi zupełnie na świeże powietrze zawzięcie i z zaangażowaniem stukocze czcionkami swoich maszyn do pisania. Tak wygląda kancelaria prawna.

Wchodzimy do budynku giełdy, kierujemy się windą na drugie piętro, a obecna tam obsługa proponuje kawę i ciasteczka. Za chwilę spotkanie. Jak się okazuje, gabinet, w którym się właśnie znajduję to siedziba prezesa giełdy. Szef wszystkich szefów. Prezes jest bardzo ucieszony z naszej wizyty, a rozmowa przebiega bardzo ciekawie. Dowiaduję się wiele na temat tutejszych rynków finansowych, a sam prezes także wypytuje mnie o polską giełdę. To bardzo miły i rzeczowy Sikh, wyznawca religii, której jedną z doktryn jest dążenie do posiadania większej wiedzy.

Prezes używa pojęcia demutualizacja giełdy. Opowiada o problemach i perspektywach jakie widzi na najbliższe lata. W ramach podziękowania za rozmowę dostajemy elegancki notes i długopis Parkera.

To nasza ostatnia przechadzka po Main Bazaar na Paharganj. Podczas kolacji żegnamy się ze znajomym w Golden Cafe, dochodzi do spontanicznej wymiany symbolicznych podarunków.

New Delhi jako baza wypadowa
New Delhi jako baza wypadowa

Indyjskie smaki

  • czasami po 10 minutach od złożenia zamówienia w restauracji przychodzi kelner i daje do zrozumienia, że nie zapamiętał tego co zamówiliśmy
  • dzielenie stolika w restauracji na pół z przypadkowymi osobami to standard. Skoro tylko dwie osoby jedzą przy czteroosobowym stoliku, dwa miejsca są wolne
  • gdy przeglądasz ze znajomym menu, nie zdziw się, jeśli kelner w moment twojej nieuwagi je zakosi i przekaże je stolikowi obok
  • obecny w stolicy smog sprawia, że deszcz w Delhi to jedno wielkie błoto spadające z nieba
  • w Indiach panuje ruch lewostronny (dawna kolonia angielska)
  • na lotnisku w New Delhi panuje absolutny nieład, a trzy godziny to niekiedy i za mało na odprawę
  • jak wyżej, nieogarnięty pracownik lotniska sprawia, że mój bagaż przez pomyłkę zwiedza pół świata, aby dotrzeć do mnie aż po 3 miesiącach!
  • New Delhi to doskonała baza wypadowa do ekskursji w różne części Indii

Przykładowe ceny:

1 USD = 45 Rs

pokój hotelowy dla dwóch osób: 150-300 Rs
obiad w restauracji 60-120 Rs
transfer z lotniska do Delhi 400 Rs

 

Share

Losowe zdjęcie

L2hvbWUvbGFqY2lrbjEvcHVibGljX2h0bWwvcXVlc3QvaW1hZ2VzL3N0b3JpZXMvVWtyYWluYV8wNjc0LkpQRw==.jpg

Polls

Jeśli podróżować, to przez...